Nowe wyzwania, nowe reguły

Czas odpoczynku minął całkiem bezpowrotnie, niestety jak zawsze po wolnym w pracy lekkie urwanie głowy, więc notka pojawia się z lekkim poślizgiem. Ale za to jest nieco większa niż zawsze! Tak na osłodzenie oczekiwania.

Jak pewnie zauważyliście wystartowaliśmy z videoblogiem. W pierwszej wersji teksty o tym, co to jest SEO, czym się różni od SEM oraz czemu posiadanie FanPage na Facebook jest ważne miały mieć swój dział na blogu ale z drugiej strony jaka w tym zabawa? Raz, że podobne teksty są dostępne po polsku, angielsku, rosyjsku, niemiecku, mandżursku oraz praktycznie w każdym języku jaki sobie zażyczycie. Za to filmiki są o tyle ciekawe, że po pierwsze pozwalają się oderwać od rutyny (w sumie to jej nie doświadczam, poza rzadkimi sytuacjami, kiedy jakieś zadanie staje się wyjątkowo malownicze) a po drugie ciekawie wzbogacają całokształt bloga. Bo ściany tekstu nie są fajne. Pierwszy pełnoprawny odcinek będzie w piątek za tydzień, o tym czym mniej więcej jest obecnie SEO. Czemu mniej więcej? Bo nabyta paranoja mówi, że Google niebawem znów pójdzie do zoo. A zoo jest złem*

Jednak to jedna z obiecanych niespodzianek. O drugiej napiszę tyle, że jak znajdę czas, aby opanować skomplikowaną technologie, to będzie bardziej kolorowo na blogu. I na pewno będzie drobna zabawa w głosowanie. Co i jak, informacje będą niebawem. Tam gdzie zawsze, czyli na naszym Facebook.

 Skupmy się teraz nieco na tym, co się dzieje, bo w końcu nie tylko my coś robimy. Google, mające oficjalnie ponad 90% rynku wyszukiwań w Polsce i około 70% na świecie robi coś wrednego. Znaczy nie, żebym wierzył w to że Google jest złe, podstępne i wredne ale ładnie widać, że Wujek umie wykorzystać sytuację, którą budował latami. Mianowicie najnowszy pomysł polega na tym, że w Mapach Google trzeba się zalogować na Google+, aby móc korzystać z wszystkich funkcji. A jak wiadomo, dzięki temu zbierane są informacje o nas i wykorzystywane przez wywiad, znaczy się do doboru reklam skierowanych do nas. Jednak zostawmy na chwilę reklamy, a skupmy się na tym nurcie. Google chce zaistnieć jako, między innymi, platforma społecznościowa.

Usługi Google są obecnie jednymi z najbardziej popularnych na świecie, od map, przez dokumenty, mail, wyszukiwanie ofert, przegląd prasy, tłumaczenie i tak dalej. Mówiąc wprost, Google wpakował kupę kasy w rozwój tych narzędzi i to nie po to, aby budować utopię, a po to, aby zarabiać. Google to firma, firmy albo zarabiają, albo upadają, innej opcji nie ma. Google do zarobku wykorzystuje reklamy AdWords, a od ich skuteczności zależy to ile Wujek zarobi. Rwanie włosów z powodu tego, że potrzebujemy konto Google do używania ich usług jest nieco przesadą, prawda?

Nie zrozumcie mnie źle, nie jest jakiś wielkim fanem Wujaszka, jednak należy pamiętać o tym, że do tej pory w sumie byliśmy traktowani bardzo delikatnie, my-użytkownicy, bo my-pozycjonerzy to obrywamy co jakiś czas z zoo.

 Na zakończenie, trafiłem na artykuł, który był zasadniczo rozważaniem, czemu niektóre firmy nienawidzą SEO. Odpowiedź jest całkiem prosta, bo poza czarnymi i białymi SEOwcami są jeszcze takie bez kapeluszy. A koniec roku, kiedy masa firm oferuje nam zniżki, myślimy o planach na Sylwestra, ewentualnym krótkim urlopie i tak dalej, to idealny czas dla wszelkiej maści oszustów. Wybaczcie, ale jeśli ktoś uważa, że za 100złotych będzie na pierwszym miejscu w wyszukiwaniach Google, to znaczy że jest to z lekka za bardzo naiwny. Oczywiście, jeśli ma stronę na temat pedicure dla chomików to chyba jest to możliwe, nie mam chomika to się nie wypowiem, jednak dla fraz gdzie jest konkurencja, nawet i mała, za sto złotych nie da się wypromować.

 No, kończę już bo mi ściana tekstu wyszła jakich mało. Mam nadzieję, że udało się dotrwać do końca i nie będzie problemu z tym.

* – Google nazywa update swego algorytmu od zwierzątek i każde nowe zwierzątko lub nowa wersja starego powoduje duże zamieszanie

Rafał Chodzicki

Specjalista SEO i Social Media

Ostatnie wpisy Rafał Chodzicki (zobacz wszystkie)


Skomentuj

Na blogu jest moderacja komentarzy. Nie ma potrzeby kilkukrotnego komentowania.