Dane? Jakie dane?

Jednym z najważniejszych zagadnień w optymalizacji jest możliwość sprawdzenia pod jakimi frazami jest wyszukiwana nasza strona. Pozwala to ustalić, na jakie frazy warto się pozycjonować i na jakie słowa warto zakupić reklamę AdWords.

Niestety w ciągu ostatnich tygodni Google, mające ponad 95% udziałów w polskim rynku wyszukiwarek, zwiększyło udział wyniku „not provided” do okolicy 70% wszystkich prezentowanych słów kluczowych. Jakie są tego przyczyny? Jeśli używacie Firefoxa w wersji 14 i wyższej i jesteście (lub przed chwilą byliście) zalogowani do którejkolwiek z usług Google (Gmail, YouTube, Dokumentów Google, Analytics, AdWords), to wszystko co wpisujecie w wyszukiwarkę będzie potraktowane jako „not provided”. Oznacza to, że pozycjoner nie posiada informacji, które słowa kluczowe są najważniejsze.

W Google AdWords podawane są dane dla wszystkich słów kluczowych, które były użyte do wyświetlenia naszej reklamy, jednak nie zmienia to faktu, że dalej brak jest podstawowej informacji na temat tego, pod jaką frazą najczęściej użytkownicy nas szukają. Posłużę się prostym przykładem: Eppearance zajmuje się nie tylko tworzeniem stron internetowych, ale też szeroko pojętym e-commerce. Nasze „główne” słowo kluczowe z Analytics to oczywiście „not provided”, przez co nie wiemy, czy najczęściej jesteśmy wyszukiwani jako „agencja interaktywna”, „strony www”, „jak zrobić stronę www”, „komu zlecić wykonanie strony www”, „co to jest e-commerce”, czy dowolne inne – powiązane mniej lub bardziej z naszą firmą – wyrażenia. Przez to nie wiemy też dokładnie, kto nas wyszukuje: czy osoby szukające pracy w branży, czy właściciele małych i średnich firm, czy też osoby prywatne, które chcą otworzyć sklep internetowy. Wszystkie te informacje wnioskujemy z zapytań, jakie trafiają do firmy.

Co z biznesami, które nie mają tej opcji? Załóżmy, że posiadamy szkołę jazdy i wykupiliśmy reklamy na odpowiednie frazy, na nie też jesteśmy pozycjonowani. Jednak z racji „not provived” nie wiemy czy użytkownicy, którzy odwiedzają nasza stronę nie szukają na przykład miejsca, które oferuje nie tylko prawo jazdy kategorii B, ale również A. Nasza podstawowa fraza to „prawo jazdy kat. B”, jednak wiele osób może wpisywać „prawo jazdy kat B i A”, co będzie skutkowało tym, że trafią na naszą stronę, a następnie wyjdą, widząc że nie mamy oferty, która ich interesuje.

Gdyby wszystko było „po staremu” (czyli bez „not provived” na poziomie 70%, a dla niektórych stron nawet 90%), to – trzymając się podanego wcześniej przykładu – mielibyśmy dane mówiące nam, czy warto zainwestować w zakup motocykli do nauki, co skutkowałoby rozwojem firmy. Przykłady można mnożyć i mnożyć.

Oczywiście dla osób, które zawodowo zajmują się pozycjonowaniem, ta sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Nie posiadamy jednego z najważniejszych narzędzi, nie jesteśmy w stanie określić tego, na które podstrony użytkownicy wchodzą w jakim celu (i przykładowo dodać tam cennika albo formularza kontaktowego, aby zwiększyć sprzedaż). Google rozdaje karty, ale od jakiegoś czasu wartość większości z nich jest zamazana markerem.

Rafał Chodzicki

Specjalista SEO i Social Media

Ostatnie wpisy Rafał Chodzicki (zobacz wszystkie)


Skomentuj

Na blogu jest moderacja komentarzy. Nie ma potrzeby kilkukrotnego komentowania.