Author Archive

Reklamy-wirusy

Aby nieco odpocząć od poważnych i ciężkich tematów, jaki są ostatnie zmiany w Google, dzisiaj zerkniemy na temat lżejszy. Firmy, od małych agencji a kończąc na wielkich korporacjach, korzystają z mediów społecznościowych w celach reklamowych. W większości przypadków reklamy te nie są ciekawe, często są to te same treści co w telewizji. Jednak dzisiaj podam dwa przykłady, jak to reklamy mogą być ciekawe.

Przykład pierwszy to reklama Plusa, która lekko żartobliwie tyka konkurencję. Zobaczcie sami.

Wszystko zrobione z humorem, umieszczone na serwisie YouTube 23 sierpnia. Na odpowiedź Orange trzeba było poczekać nieco ponad miesiąc, co nie jest długim okresem czasu. Trzeba napisać scenariusz, nakręcić klip, dodać efekty, a przed tym wszystkim jeszcze uzyskać zielone światło od szefostwa.

Jak widać, Orange nie tylko puściło oko do odbiorcy w postaci Baśki ale też pozwolił sobie na wytknięcie braków w ofercie konkurencji.

Patrząc na te dwa filmiki widać dwie rzeczy. Po pierwsze: reklama Plusa poradziła sobie wyjątkowo słabo. 24 głosy pozytywne, 159 negatywne i nieco ponad 38tys odsłon. Co ciekawsze, wzrost odsłon nastąpił po 25 września, czyli odpowiedzi ze strony Orange. Zresztą ich reklama nie tylko posiada prawie 550 tysięcy odsłon, ale też 106 negatywnych głosów przy 1112 pozytywnych. Różnicę w reakcji widać również w ilości udostepnień reklamy (czyli jej wirusowości): 4 dla Plusa i 279 dla Orange (wg statystyk YouTube).
Oczywiście Orange w krainie social media działa dłużej i znacznie lepiej, mając grono oddanych fanów, co ma przełożenie na powyższe liczby. Warto jednak mieć na uwadze, że poza kosztami produkcji klipu nie było innych. YouTube nie pobiera opłat za odsłony czy udostępnianie filmików, telewizja zaś za każdorazową emisje liczy sobie całkiem sporo. Dodatkowo widać, po komentarzach, reakcję odbiorców.

Na zakończenie mam coś, co moim zdaniem, wygrywa jako reklama wirusowa.

Prawie 460 tys wyświetleń, 1075 głosów pozytywnych i 37 negatywnych. Czyli, jako Metafen nie posiada tak rozbudowanej bazy fanów jak Orange (w dodatku korzysta z mało znanego u nas Tumblra), widowiskowy sukces. Sam filmik jak widać wyjątkowo prosty, bo to synth-popowe przeczytanie obowiązkowego ostrzeżenia.

Podsumowując, czasami najlepsze pomysły to najprostsze pomysły albo odbijanie piłeczki, bez strachu. Treść musi budzić zainteresowanie, aby rozniosła się po Sieci. I trzeba być gotowym na krytykę, Internet to nie telewizja, tu komunikacja powinna iść w obie strony.

Czasy SEO

Jak pisałem poprzednio, czasy pozycjonowania za pomocą linków to już przeszłość. Przy chaotycznych zmianach w algorytmie Google zamiast skupiać się na pozyskiwaniu linków, które niezależnie od swej „naturalności” mogą zostać uznane za nienaturalne i zaszkodzić witrynie. Dlatego lepiej, bezpieczniej jest skupić swoje wysiłki na optymalizacji strony.

Czemu takie działania mają więcej sensu? Po pierwsze dobrze zoptymalizowana strona, zarówno dla wyszukiwarek jak i użytkowników nie tylko będzie dobrze spełniać swoją funkcję, ale też zdobywać wysoką pozycję. Wynika to z kilku czynników. Pierwszym z nich, i najważniejszym, jest że dobrze zoptymalizowana strona działa nie tylko szybko i sprawnie, ale też angażuje użytkowników. Oba te czynniki są brane pod uwagę przy ustalaniu pozycji w wynikach wyszukiwania. Drugim czynnikiem, który przemawia na korzyść dokładnej optymalizacji, jest większa możliwość kontroli iż w przypadku linków, co ma kluczowe znaczenie kiedy wytyczne znów ulegną zmianie.

Jakie są główne obszary optymalizacji?

1. Znaczniki meta, czyli: title – tytuł strony, widoczny w wynikach wyszukiwania oraz na kartach przeglądarki, description – opis strony widoczny w wynikach wyszukiwania, keywords – obecnie praktycznie bez znaczenia, zbiór słów kluczowych dla danej strony.
2. Jakość techniczna, czyli szybkość wczytywania się strony, responsywność (dopasowanie się wyglądu strony do urządzenia i rozdzielczości, więcej tu), brak błędów w kodzie, odpowiednia budowa linków wewnętrznych.
3. Nagłówki h1 i h2 (oraz w przypadku niektórych stron h3, h4, h5), które pozwalają na podkreślenie pewnych fraz (np. tytułu artykułu, opisu technicznego produktu) zarówno dla użytkownika jak i wyszukiwarek.
4. Odpowiednia treść, czyli tworzenie unikalnych treści, na temat i ciekawych. Jest to szczególnie ważne, jeśli chodzi o obecne pozycjonowanie, ponieważ nie tylko skłania użytkownika do powracania na witrynę (co ma znaczenie przy pozycjonowaniu), ale również informuje wyszukiwarki o tematyce strony.
5. Sygnały społecznościowe, czyli ilość udostępnień treści ze strony czy też linków do niej w serwisach społecznościowych z szczególnym naciskiem na Google+ i Facebook’a.

Powyższa lista jest oczywiście uproszczona, z racji tego, że oficjalnie Google używa około 250 czynników do ustalania pozycji danej strony dla danego zapytania w wynikach wyszukiwania. Wiele z nich dotyczy treści na stronie i jej budowy, dlatego warto poświęcić czas i środki na odpowiednią optymalizację.

Jak łatwo dostać ban od Google i go ominać?

Zacznijmy od tego, czym jest ban od Google. Najprościej rzecz ujmując, jest to albo całkowite usunięcie naszej witryny z wyników wyszukiwania, albo też usunięcie naszej strony z tych wyników na pewne określone frazy. Krótko mówiąc: nic przyjemnego.

Zanim weszły w życie ostatnie zmiany w algorytmie, takie „nagrody” były rozdawane tylko za nienaturalne linki, czyli spamowanie. Jak jest obecnie? Nasze kochane Google uznało, że normalne analizowanie linków i określenie, kto używa katalogów linków, a kto ma linki z blogów i innych stron, nie jest odpowiednie. Teraz każdy link dodany z zamiarem zmiany pozycji jest uważany za nienaturalny, a że Google nie wie, kto i w jakim celu dodaje linki, to praktycznie każdy link jest uznany za nienaturalny. Z kolei powiadomienia o nienaturalnym linkowaniu pojawiają się w panelach szybciej, niż grzyby w lasach po deszczu.

Odpowiadając na nieśmiertelne „jak żyć?”, można zauważyć dwie kwestie:

1. Dobra optymalizacja strony była, jest i będzie podstawą jakichkolwiek działań SEO, niezależnie od tego, co dzieje się z linkami. Poprzez optymalizację strony mam na myśli również przyjazność dla użytkownika, możliwość otwarcia jej na różnych urządzeniach (telefon, tablet, różne rodzaje systemów operacyjnych), czy intuicyjną nawigację.

2. Kierowanie ruchu z innych źródeł, niż wyniki wyszukiwania Google. Poza wyszukiwarką Google istnieją inne, do tego dochodzą sieci społecznościowe z Facebookiem na czele.

Warto zauważyć, że stare metody SEO przestały już z pewnością być skuteczne. Oznacza to nie tylko zmiany dla osób, które się tym zajmują zawodowo, ale też dla ich klientów. W końcu bycie wysoko w wynikach wyszukiwania jest tylko narzędziem do uzyskania ruchu na stronie, niezależnie od tego, czy sprzedajemy nasze towary i usługi przez internet. Dlatego warto rozważyć wygodniejszy model rozliczeń, choćby za ruch, czy konkretne akcje użytkownika. Metody te, mimo że nie są najpowszechniejsze w Polsce, to cieszą się popularnością w innych krajach, szczególnie w USA, jako idealne rozwiązanie dla obu stron – reklamodawcy i użytkownika. Płacisz tylko za realne efekty, nie zaś za pozycję. Dla firmy pozycjonującej zaś jest to możliwość nie tylko uniezależnienia danej strony od aktualizacji Google, ale też znacznie szerszych możliwości, jeśli chodzi o promowanie strony.

Obecnie ryzykowne jest uzależnianie swojej strony internetowej, a więc również swojego biznesu, od zmian w algorytmie Google, na które nikt nie ma wpływu. Jeśli sprzedajemy przez internet lub po prostu korzystamy ze strony internetowej jak z wizytówki, to warto zauważyć, że spadek pozycji – a co za tym idzie również ruchu – przełoży się na mniejsze zyski. Dywersyfikacja źródeł ruchu pozwala na zachowanie jego płynności, nawet kiedy w jednym ze źródeł pojawią się zmiany, do których będzie trzeba się dostosować. Łatwo to zobrazować na przykładzie sklepiku, do którego prowadzi tylko jedna droga: kiedy są na niej roboty drogowe, które mogą potrwać dowolną ilość czasu, większość klientów nie dojedzie i wybierze konkurencję. Drugi sklepik leży na skrzyżowaniu kilku dróg i nawet, jeśli na jednej z nich trwa remont, to z łatwością można się tam dostać inną. Te drogi to właśnie różne źródła ruchu, które prowadzą do sklepiku – naszej strony.

Warto korzystać z różnych źródeł ruchu, szczególnie dlatego, by nagle nie odkryć, że nikt nie może do nas trafić.

Dane? Jakie dane?

Jednym z najważniejszych zagadnień w optymalizacji jest możliwość sprawdzenia pod jakimi frazami jest wyszukiwana nasza strona. Pozwala to ustalić, na jakie frazy warto się pozycjonować i na jakie słowa warto zakupić reklamę AdWords.

Niestety w ciągu ostatnich tygodni Google, mające ponad 95% udziałów w polskim rynku wyszukiwarek, zwiększyło udział wyniku „not provided” do okolicy 70% wszystkich prezentowanych słów kluczowych. Jakie są tego przyczyny? Jeśli używacie Firefoxa w wersji 14 i wyższej i jesteście (lub przed chwilą byliście) zalogowani do którejkolwiek z usług Google (Gmail, YouTube, Dokumentów Google, Analytics, AdWords), to wszystko co wpisujecie w wyszukiwarkę będzie potraktowane jako „not provided”. Oznacza to, że pozycjoner nie posiada informacji, które słowa kluczowe są najważniejsze.

W Google AdWords podawane są dane dla wszystkich słów kluczowych, które były użyte do wyświetlenia naszej reklamy, jednak nie zmienia to faktu, że dalej brak jest podstawowej informacji na temat tego, pod jaką frazą najczęściej użytkownicy nas szukają. Posłużę się prostym przykładem: Eppearance zajmuje się nie tylko tworzeniem stron internetowych, ale też szeroko pojętym e-commerce. Nasze „główne” słowo kluczowe z Analytics to oczywiście „not provided”, przez co nie wiemy, czy najczęściej jesteśmy wyszukiwani jako „agencja interaktywna”, „strony www”, „jak zrobić stronę www”, „komu zlecić wykonanie strony www”, „co to jest e-commerce”, czy dowolne inne – powiązane mniej lub bardziej z naszą firmą – wyrażenia. Przez to nie wiemy też dokładnie, kto nas wyszukuje: czy osoby szukające pracy w branży, czy właściciele małych i średnich firm, czy też osoby prywatne, które chcą otworzyć sklep internetowy. Wszystkie te informacje wnioskujemy z zapytań, jakie trafiają do firmy.

Co z biznesami, które nie mają tej opcji? Załóżmy, że posiadamy szkołę jazdy i wykupiliśmy reklamy na odpowiednie frazy, na nie też jesteśmy pozycjonowani. Jednak z racji „not provived” nie wiemy czy użytkownicy, którzy odwiedzają nasza stronę nie szukają na przykład miejsca, które oferuje nie tylko prawo jazdy kategorii B, ale również A. Nasza podstawowa fraza to „prawo jazdy kat. B”, jednak wiele osób może wpisywać „prawo jazdy kat B i A”, co będzie skutkowało tym, że trafią na naszą stronę, a następnie wyjdą, widząc że nie mamy oferty, która ich interesuje.

Gdyby wszystko było „po staremu” (czyli bez „not provived” na poziomie 70%, a dla niektórych stron nawet 90%), to – trzymając się podanego wcześniej przykładu – mielibyśmy dane mówiące nam, czy warto zainwestować w zakup motocykli do nauki, co skutkowałoby rozwojem firmy. Przykłady można mnożyć i mnożyć.

Oczywiście dla osób, które zawodowo zajmują się pozycjonowaniem, ta sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. Nie posiadamy jednego z najważniejszych narzędzi, nie jesteśmy w stanie określić tego, na które podstrony użytkownicy wchodzą w jakim celu (i przykładowo dodać tam cennika albo formularza kontaktowego, aby zwiększyć sprzedaż). Google rozdaje karty, ale od jakiegoś czasu wartość większości z nich jest zamazana markerem.

Nowe funkcje na Facebooku

 

 

Poza zademonstrowaną opcją umieszczania wpisów z Facebooka poza nim, niebawem czekają nas również wspólne albumy. Na czym ma polegać ta funkcja?
Najprościej rzecz ujmując: będziemy mogli wskazać, kto może – poza nami – dodawać zdjęcia do albumu. W ten sposób zamiast szukać zdjęć z wypadu na kajaki w profilach wszystkich obecnych, będziemy mogli po prostu zrobić jeden zbiorczy album i wrzucać zdjęcia wspólnie. Dokładna data wprowadzenia funkcji nie została jeszcze podana, natomiast trwają jej testy przez wybranych użytkowników z USA. Prawdopodobna data oficjalnego uruchomienia dla szerszego grona odbiorców to przełom 2013 i 2014 roku.
Warto jednak wspomnieć, że Facebook słynie z wielce nieprzewidywalnego wprowadzania nowinek.