Author Archive

Dwa zdjęcia profilowe

Facebook posiada wiele możliwości, większość z nich jest dostępna z poziomu ustawień i edycji profilu. Część z nich jest jednak ukryta i wymaga nieco kombinowania. Oto przepis na to, jak posiadać dwa różne zdjęcia profilowe – jedno widoczne na naszej osobistej tablicy, a drugie w postaci miniatury, tak jak na tym obrazku (kliknij, aby powiększyć):

dwa

Jak to zrobić? Całkiem prosto. Najpierw wchodzimy do sekcji ze swoimi zdjęciami:

https://www.facebook.com/me/photos_albums i wybieramy, które zdjęcie będzie naszym nowym zdjęciem profilowym. Zdjęcie powinno być z albumu zdjęć profilowych. A potem:

1. Klikamy na nie i z paska wyszukiwarki kopiujemy wartość fbid (na zdjęciu powyżej zaznaczona na czerwono).

adresik

 

edycja2. Wracamy do naszej strony na Facebooku, najeżdżamy na nasze obecne zdjęcie profilowe (będzie miniaturką) i klikamy „edycję profilowego”.

 

prawy

3. Wyskoczy nam okienko z naszym zdjęciem. Klikamy prawym przyciskiem myszy na naszym zdjęciu i wybieramy opcję „zbadaj element”.

 

konsola 4. Pojawi się nam kod strony. Szukamy w nim pola, które nazywa się „form id” i rozwijamy je (klikamy na strzałkę), następnie w linii „input (…) fbid” klikamy dwa razy na wartość liczbową (zaznaczona na zdjęciu) i wklejamy zamiast niej wartość z punktu 1. Klikamy w dowolnym miejscu, aby zapisać zmiany, zamykamy konsolę i klikamy OK na okienku edycji podglądu profilowego.

 

5. Uwaga: wszelkie zmiany cofną się, kiedy zmienimy zdjęcie profilowe.

 

Powodzenia!

Podsumowanie 2013

Ten rok był dla naszej firmy wyjątkowo udany. O ile najciekawsze projekty widać na naszym FanPage’u, to skupmy się nieco na tym, jak zmieniał się krajobraz, zarówno jeśli chodzi o pozycjonowanie, jak i social media. Oczywiście nurty w projektowaniu stron www też uległy zmianie. To był ciekawy i dobry rok dla wszystkich.

Co zmieniło się przez ten czas? Na pewno coraz więcej osób korzysta ze smartfonów i tabletów do przeglądania stron www, dlatego coraz częściej dla naszych klientów robimy strony responsywne, które dopasowują się do urządzenia użytkownika. Jeśli chodzi o większe zmiany, to coraz więcej stron jest mocno powiązanych z sieciami społecznościowymi, pozwalając odwiedzającym na interakcje z marką. Na tym nurcie korzystają wszyscy: użytkownicy mogą wyrazić swoją opinię, zaś marki posiadają dobrej jakości feedback.

Co zmieniło się w social media? Zmiany w wyglądzie Facebooka były komentowane niemal wszędzie. Z ciekawszych wiadomości, oficjalnie wprowadzono (na szczęście tylko dla wąskiego grona testowego) reklamy wideo. Dokonano również 3 grudnia kolejnej rewolucji w algorytmie wyświetlającym treści, przez co widzimy teoretycznie głównie rzeczy od znajomych i ze stron, z którymi wchodzimy w interakcje.

Google+ stara się zdobyć nowych użytkowników, jednak przymus korzystania z konta Google w celu komentowania filmików na YouTube to raczej widowiskowy strzał w stopę, niż ciekawy pomysł. Z mniej popularnych serwisów to Tumblr zyskuje na popularności, co czyni z niego całkiem ciekawą alternatywę dla Google+ i Facebooka. Możliwość dzielenia się zdjęciami, filmami, artykułami, linkami i muzyką to mocne strony tej platformy. Do słabych należy brak wygodnego systemu komentarzy oraz chatu. Jednak dla miłośników blogowania to serwis jak znalazł.

Google jak zawsze urozmaica pracę SEO przez liczne zmiany algorytmów. Poza znanymi i bardzo lubianymi zwierzami, Pandą i Pingwinem, doszedł jeszcze Koliber, który zasadniczo jest nowym silnikiem wyszukiwania. Pozwala on, według twórców, na szybsze uzyskiwanie lepszych jakościowo wyników (czyli mniejsza szansa na trafienie na czyjeś zaplecza albo spam-strony), na wyszukiwanie konwersacyjne, co oznacza, że gdy wpiszemy „najbliższa pizzeria” to otrzymamy wyniki podobne do zapytania znajomego. W praktyce nie zawsze to jednak działa.

Graf Wiedzy (Knowledge Graph) nie tylko został wprowadzony dla większej liczby zapytań, ale też działa bardziej dokładnie.

Jak zawsze SEO ogłoszone martwe, przez osoby spoza branży, z racji tego, że wiele technik należało zmienić lub całkowicie porzucić.

Co przyniesie nam 2014? Całkiem możliwe, że zmiany na Facebooku doprowadzą do większej migracji ludzi z tego portalu na inne. Tumblr – zgodnie z zapowiedziami twórców – będzie się rozwijał, zaś Twitter, który wszedł na giełdę, pewnie nie tylko na niej zostanie, ale też będzie się znacznie szybciej rozwijał.

Nie strać konta

Jak cenne jest nasze konto na Facebooku? W końcu to nie tylko nasze zdjęcia, ale często też informacje o tym, gdzie pracujemy, o grupach, w których się udzielamy, to też przecież prywatne wiadomości z naszymi znajomymi. W przypadku osób, które zawodowo pracują jako specjaliści od social media, dochodzi jeszcze dostęp do fanpage’ów klientów oraz kont do rozliczeń za reklamy. W przypadku konta Google dochodzą ponadto nasze e-maile, czasami PayPal.
Ogólnie każde nasze konto jest na wagę przysłowiowego złota, więc nic dziwnego, że ilość metod, które mają na celu dobranie się do niego rośnie z dnia na dzień.

scam

Najpopularniejsze obecnie to:

1. Fałszywy e-mail lub strona w celu wyłudzenia hasła (tzw. phishing) – metoda znana od dawna, jednak wciąż skuteczna i popularna. Polega na tym, że otrzymujemy fałszywy e-mail z prośbą o zalogowanie się na stronie. W takim wypadku należy sprawdzić nadawcę oraz nie klikać linków z e-maila (łatwo ukryć ich prawdziwą treść). Dodatkowo każdy e-mail proszący o to, abyś podał swoje hasło do dowolnej usługi, należy traktować podejrzliwie.
2. Ukrywane przyciski – pojawienie się wymogu podawania informacji o plikach cookies zaowocowało wzrostem ataków typu clickjacking (porywania kliknięć), gdzie użytkownik jest przekonany, że klika zgodę na używanie plików cookies, zaś w rzeczywistości zgadza się na przekazanie swoich danych. Najczęściej wykorzystuje się tę formę do zyskiwania polubień na Facebooku i spamowania w imieniu użytkownika przez różne farmy fanów. Najprostszą metodą zapobiegnięcia porywaniom kliknięć jest wyłączenie wykonywania skryptów na stronie (szczególnie jeśli jej nie ufamy) lub po prostu nie wchodzenie na strony typu „śmieszne obrazki”, szczególnie jeśli widzimy dany wpis na tablicy wielu znajomych.

Warto też wspomnieć o tym, że często podstawiona strona zamiast ukraść nasze dane, przekierowuje nas na stronę, gdzie należy podać numer telefonu. Drobnym drukiem, często szarym na czarnym tle, widnieje informacja, że podając numer telefonu zgadzamy się na otrzymywanie smsów premium, z czego każdy kosztuje kilka złotych. I nagle nasz rachunek za telefon staje się większy…

Polecam, aby zawsze dwa razy sprawdzić co klikamy, nie zapisywać haseł do żadnych usług w przeglądarce i nie wchodzić na podejrzane strony. Nieco ostrożności i nie będziecie musieli się martwić utratą danych.

Social media w służbie innym

Od pewnego czasu można zaobserwować ciekawy trend w mediach społecznościowych. Mowa tu o charytatywności, która przybiera wiele form: od „łańcuszków”, przez znacznie popularniejsze wydarzenia, czy też całe, przemyślane i wielokanałowe akcje. O ile „łańcuszki” każdy praktycznie widział i zna, z racji tego, że były obecne i w postaci przesyłanych dalej e-maili, jak i wiadomości na komunikatorach, to skupię się nieco bardziej na dwóch pozostałych wersjach.
Wersja ze stworzeniem wydarzenia jest znacznie bardziej popularna wśród organizacji, które nie posiadają dużego budżetu lub nie chcą go wydawać na działania marketingowe. Podanie wszystkich informacji w prostej i przejrzystej formie oraz możliwość zaproszenia innych do udziału, pozwalają na szybkie przekazywanie informacji od osoby do osoby. Podobne założenie jak przy „łańcuszkach”, jednak moim zdaniem znacznie mniej przypominające spam, szczególnie kiedy tę samą wiadomość podsyła coraz to kolejny znajomy. Ten sposób informacji często jest używany w przypadku jednorazowych akcji, jak pocztówka dla Oliwii czy zbieranie środków na operację lub rehabilitację.
Akcje wielokanałowe korzystają na przykład ze specjalnej strony internetowej, aplikacji, fanpage’a oraz kont na Twitterze i innych portalach społecznościowych. Dobrym przykładem może tu być międzynarodowa akcja pod nazwą Movember (po polsku Wąsopad), która nie tylko posiada własną stronę internetową (przypominającą typową stronę społecznościową), ale również aplikację, która pozwala na śledzenie postępu w zapuszczaniu wąsa, stworzenie filmiku i oczywiście werbowanie kolejnych osób. Movember zresztą jest dobrym przykładem, ponieważ posiada konta na Twitterze oraz Pinterest (oczywiście poza Facebookiem). Co więcej, akcja ta posiada lokalne edycje w wielu krajach (w Polsce obecnie najaktywniej działa Gdynia, gdzie udało się zaangażować władze miasta), jak i aktywną społeczność.
Niesamowite przy tych akcjach jest zaangażowanie zarówno użytkowników, jak i osób, które kierują komunikacją. Oczywiście, jak przy każdej akcji związanej z użyciem social media, zdarzają się konflikty i przepychanki w komentarzach. A czemu o tym piszę? Ponieważ teraz nie tylko trwa Movember, ale też zbliżają się powoli Święta Bożego Narodzenia i akcji charytatywnych będzie więcej, niż przez resztę roku.

Czy Internety to potęga?

Ostatnio rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, szczególnie po akcji z Makro. Dla tych, którzy nie siedzą podłączeni do Facebooka całą dobę albo też nie śledzą wszelkich dziwnych akcji, wyjaśniam: Makro w swej ofercie posiadało zafoliowane w całości prosięta. Produkt dla klientów z sektora gastronomiczno-hotelarskiego, jednak informację o nim wyłapało więcej osób. I przez dwa dni na profilu Makro były dwie krucjaty: przeciwników sprzedawanych prosiaczków, którzy uważali je za coś obrzydliwego, jak i obrońców sprzedawanych prosiaczków, dla których były po prostu produktem. Ci drudzy używali argumentu, że w końcu wiele osób dowiedziało się, iż mięso robi się ze zwierząt.
Koniec końców, Makro wycofało (tymczasowo) produkt z oferty. Można więc odnieść wrażenie, że wojownicy o sprzedaż tylko pokrojonych zwierząt wygrali. W końcu zmusili międzynarodową firmę do zmiany oferty.
Jednak parę dni później pojawiła się nowa afera, kiedy to Piotr Ogliński, znany z tego, że kocha gotować i że nie lubi parówek pewnej firmy, wyleciał z programu o gotowaniu. Po prostu okazał się, zdaniem jury, słabszy od reszty, zaś jego pomysły wtórne i na zbyt niskim poziomie. Oczywiście Bojownicy Internetów ruszyli do boju i kolejny fanpage został zasypany wiadomościami o tym, jak to stacja straciła widzów, oglądalność poleci o 80% i tak dalej. Z tego co wiem, program dalej jest emitowany, krachu nie było.
Jednak to co jest w tym wszystkim najciekawsze, to fakt, jak szybko ludzie w dobie Internetu umieją się jednoczyć i jak bardzo przez to przeceniają swoje możliwości. Makro ustąpiło pola, jednak TopChef dalej jest emitowany. Mimo to blogerzy stają się coraz bardziej rozpoznawali, zapraszani do kampanii reklamowych, jak choćby ta w wykonaniu Lidla. Znak tego, że rzeczywistość wirtualna przenika się coraz bardziej z tradycyjną. Możliwe, że niedługo osoby dzisiaj znane tylko wąskiemu gronu Internautów (w końcu nie każdy użytkownik Internetu zna każdego blogera), będą znane tak, jak gwiazdy seriali. W końcu technologii wokół nas coraz więcej.