Author Archive

O łańcuszkach słów kilka.

Co jakiś czas gdzieś w sieci pojawia się kolejny łańcuszek: a to o prawach autorskich, kiedy tylko Facebook zmieni swoją politykę prywatności; a to o tym, aby wybrać 10 książek, które były dla nas ważne i oznaczyć 10 znajomych; o tym, że jak się go nie prześle do iluś osób, to spadnie na nas wielki, różowy słoń; o tym, że jeśli to zdjęcie uzbiera milion like’ów, to Facebook (albo inna firma) przekaże tysiące dolarów na jakiś szczytny cel. Wyliczać można godzinami.

Ogólnie łańcuszki można umownie podzielić na trzy typy. Pierwszy, nieszkodliwy i lekko irytujący, to wszelkiej maści zabawy typu „podaj 10 filmów i oznacz 10 znajomych”. Owszem, niektórzy mogą sobie nie życzyć, aby ich oznaczać w takich zabawach. Zawsze można  zablokować możliwość oznaczania naszej osoby przez znajomych.

Nieco bardziej irytujące są łańcuszki typu „w związku z nową polityką prywatności Facebooka…”, ponieważ zwykle występują w ilościach hurtowych, a po drugie są wierutnymi bzdurami. Dlaczego? Sam regulamin serwisu jasno określa, w jaki sposób wykorzystuje zamieszczane przez nas dane i kto jest ich właścicielem. Właścicielem jest użytkownik serwisu, jednak pozwala on na nieodpłatne  wykorzystanie tych danych przez Facebooka. Dodatkowo, Facebook zastrzega sobie, że kopie zapasowe są przechowywane przez pewien czas na wypadek, gdybyśmy po usunięciu konta się rozmyślili.  A to, kto może poza serwisem używać naszych danych (i których), reguluje nie tylko regulamin serwisu dostępny pod linkiem https://www.facebook.com/legal/terms. Co więcej, ostatnie zmiany pozwalają na łatwiejsze ukrywanie treści i reklam. Poza tym, czy naprawdę ktoś wierzy w to, że jakiś pracownik Facebooka siedzi i czyta, czy nie mamy jakiejś niedozwolonej formułki wśród tysięcy naszych postów?

Najbardziej irytujące oraz potencjalnie zagrażające naszemu bezpieczeństwu są wszelkie „udostępnij te zdjęcie i polub, aby wygrać/aby ktoś przekazał kasę na…”. Po pierwsze, sztucznie nabija się zasięg postu, co pozwala twórcy na zaoszczędzenie na reklamie. Po drugie, można w ten sposób wyśledzić, kto chętnie udostępni publicznie treści, a następnie podlinkować stronę z płatnymi treściami albo abonamentem płatnych SMSów i potem liczyć, że nabierze się odpowiednia liczba osób.  Nikt też nie da kasy, bo ktoś inny udostępnił jego zdjęcie.

Podsumowując, zanim cokolwiek udostępnisz na swojej tablicy, pomyśl czy warto i czy ktoś po prostu nie żeruje na Tobie.

Konkursy – ciąg dalszy

W poprzedniej notce wspominałem o tym, że dobrze jest mieć regulamin opisujący konkurs. Co jednak taki regulamin musi zawierać?

Po pierwsze, oczywiste i najważniejsze, to należy podać, kto jest i kto nie jest organizatorem konkursu (to drugie jest wymuszone regulaminem Facebooka). Drugą informacją niezbędną jest to, co dokładnie musi zrobić uczestnik, ile jest etapów konkursu oraz ile każdy z nich trwa. Te dwa punkty dobrze jest umieścić na samym początku.

Następnie warto podać, w jaki sposób wyłonimy zwycięzcę. Wiele osób decyduje się na losowanie, co wiąże się z dwoma problemami. Problem pierwszy to bunt części uczestników i oskarżenia organizatorów o wspieranie swoich znajomych. Drugi problem jest natury prawnej, jako że każde losowanie z nagrodami należy zgłosić do Izby Celnej na mocy odpowiedniej ustawy. Zgłoszenie takie musi zawierać skład komisji, nagrody, a do tego regulamin i kilka wniosków. Jak widać, roboty z tym całkiem sporo.

Alternatywną metodą jest pozwolenie na wybór zwycięzcy przez fanów strony. Niesie to ze sobą ryzyko ataku tak zwanych konkursowiczów, na których wizytę można się przygotować zarówno za pomocą odpowiednich punktów regulaminu (np. o wykluczeniu z konkursu osób podejrzanych o oszustwo czy należących do grup klikaczy), jak i za pomocą odpowiedniej aplikacji. Trzecią popularną metodą jest wybór przez organizatora, co wiąże się ze wspomnianymi wcześniej oskarżeniami o kolesiostwo.

Warto jeszcze wspomnieć o problemie z prawem autorskim. Jeśli nasz konkurs polega na zrobieniu zdjęcia, to zgodnie z prawem właścicielem zarówno zdjęcia, jak i praw do niego jest sam autor. Dopiero umieszczenie w regulaminie zapisu o tym, że z chwilą zgłoszenia uczestnik zgadza się na niewyłączne przekazanie licencji na użytkowanie (czyli mamy prawo pokazać jego pracę na naszej stronie), a w przypadku zwycięskich zdjęć do nabycia praw do zdjęcia z chwilą wydania nagrody, pozwala uniknąć problemów. Jeśli chcesz móc ich później użyć, to warto zaznaczyć w regulaminie w jakim celu (umieszczenie na stronie, w reklamie, w katalogu itd.) i na jaki czas, np. na rok.

Na koniec można dodać informację o ewentualnych zmianach w regulaminie, które jako organizatorzy mamy prawo wprowadzić. Dodatkowo, jeśli robimy promocję, to regulamin (wymagany przez Facebooka) możemy zrobić w ten sam sposób. Dobrą praktyką jest posiadanie kilku gotowych szablonów regulaminów, które można łatwo dopasować do danego konkursu lub promocji.

Letni wysyp konkursów.

Lato niezmiennie kojarzy się z dużą ilością wolnego czasu, słoneczną pogodą i ogólnym wypoczynkiem. Jest to też okres, kiedy jest szczególnie wiele konkursów na Facebooku.

Konkursy możemy podzielić na dwa rodzaje:

1. Mające miejsce na tablicy – najczęściej pojawiające się w postaci zdjęcia z podanymi prostymi zasadami (nie zawsze zgodnymi z regulaminem czy prawem).

2. Korzystające z aplikacji – zwykle zgodne z regulaminem oraz bezpieczniejsze dla osoby robiącej konkurs.

 

Właśnie, bo o ile uczestnika interesuje głównie to czy dostanie nagrodę w terminie to robiąc konkurs musimy pamiętać o kilku ważnych rzeczach.

Zacznijmy od tego, że konkurs musi spełniać określone wymagania prawne. Pierwsza rzecz jaką należy przeczytać to Regulamin Promocji.  Najważniejsze o czym należy pamiętać, to że o ile konkurs może być na przysłowiowe lajki to nie możemy wymagać udostępniania postu. Fani mogą to oczywiście zrobić, jednak jako wymóg regulaminu nie jest zgodne z zasadami. Właśnie, kolejna sprawa to regulamin konkursu, musi on być, choćby symboliczny. Po pierwsze, regulamin jest wymagany, po drugie jest on naszą jedyną linią obrony przed nieuczciwymi uczestnikami. Jeśli korzystamy z aplikacji sprawa jest prosta, większość posiada możliwość dodania naszego regulaminu albo przeróbki wbudowanego w aplikacji. Jeśli robimy konkurs na tablicy to najprościej i najskuteczniej jest wrzucić cały regulamin w postaci notatki a w poście konkursowym jedynie umieścić link do niego. Dodatkowo musimy pamiętać o tym, że wszelkie losowania należy zgłosić do Izby Celnej. Skoro już udało się nam napisać regulamin i umieścić konkurs to czego można się spodziewać?

Na pewno pojawiania się konkursowiczów, czyli osób które specjalizują się w braniu udziału w konkursach i często wykorzystują luki w konkursach. Jeśli nasz konkurs bazuje na liczbie głosów to bardzo możliwe, że będziemy zmagać się z pewnymi problemami.

Typowe, nieuczciwe zagrania z strony konkursowiczów:

1. Zbieranie głosów na różnych grupach pomocy.

2. Dawanie sobie głosów z fałszywych kont.

3. Próby włamywania się do aplikacji (rzadka metoda, bo wymaga pewnej wiedzy technicznej).

4. Szantażowanie organizatora konkursu (bo się spóźniło z zgłoszeniem, bo zwycięzca oszukiwał).

 

Jak temu wszystkiemu przeciwdziałać? Najprościej za pomocą dobrego regulaminu i jeśli koniecznie musimy zrobić konkurs na lajki to skorzystajmy z aplikacji, która uniemożliwia oddawanie głosu więcej niż raz z danego konta użytkownika. Możemy pokusić się o zablokowanie osób udzielających się w grupach dla konkursowiczów. Można też w regulaminie podać, że zwycięzcę wybierze jury. Niestety ta druga metoda może spotkać się z oskarżeniami o kolesiostwo.

 

Jak więc robić konkursy na naszym fanpage? Na pewno należy je robić z głową, na spokojnie a w razie wątpliwości zaciągnąć fachowej porady.

Kolejne zmiany na Facebooku

Przywykliśmy, że co jakiś czas Mark zmienia to i owo na Facebooku. Czasami jest to wygląd Osi Czasu na taką, która mu bardziej pasuje, a czasami to wygląd czcionki i całej górnej belki, aby serwis wyglądał spójnie. Teraz przyszedł czas na strony na Facebooku, popularnie nazywane fanpage’ami.

 

1

Jak to bywa w najpopularniejszej w naszym kraju (i nie tylko) sieci społecznościowej, zmiany nie wchodzą w życie u każdego w tym samym czasie. Jak zawsze wszystko zależy od szczęścia (a dokładniej: od serwera, na którym nasz fanpage sobie wisi), jednak w poniedziałek wszyscy powinni dostać nowy, odświeżony wygląd.

2Największą zmianą jest umieszczenie postów strony po prawej stronie, a zdjęć, aplikacji, mapki itd. – po lewej. Moim zdaniem jest to bardziej czytelny układ niż poprzedni, gdzie posty były po obu stronach Osi Czasu i nie zawsze było wiadomo, jaka jest ich chronologia.

Największa zmiana jaką można zobaczyć, to usunięcie panelu administracyjnego z górnej części i przeniesienie go na prawą część, między postami, a listą znajomych. Dzięki temu widać zarówno fanpage, jak i powiadomienia. Drobnym mankamentem jest brak możliwości szybkiego sprawdzenia zasięgu ostatnich postów.

Kolejna zmiana jaka się pojawiła, widoczna dla każdego, to nowa, schludniejsza mapka.

Czy te zmiany mocno ingerują w krajobraz Facebooka? Wątpię. Większość użytkowników wchodzi w interakcje z polubionymi fanpage’ami na swojej Osi Czasu, więc może przeoczyć te zmiany. Jeśli jednak ktoś jest ciekawy, to może sobie na spokojnie przeklikać nasz fanpage. Zapraszamy!

Komu fanów, komu?

Ostatnimi czasy całkiem modne jest kupowanie fanów (zwykle z pomocą Allegro albo eBay’a) w prezencie dla swojej konkurencji (lub nielubianej partii politycznej). O ile kupowanie sobie fanów jest jakimś pomysłem na podbicie ich liczby, o tyle warto zauważyć że w 99% pomysłem bardzo dziwnym jest ich kupowanie dla innych. A jednak jest to cały czas po prostu wykorzystanie słabości Facebooka.

Na czym polega tego typu „atak”? W końcu na pierwszy rzut oka, szczególnie kogoś spoza branży, napływ nowych fanów to coś pożądanego, prawda? Jeśli czyjaś strategia w social media bazuje tylko i wyłącznie na ilości polubień to owszem, nie ma czym się przejmować. Można nawet pobijać nowe rynki, o ile planuje się ekspansję na Indie i Turcję…

Jeśli jednak fanpage służy do komunikacji, to warto zauważyć, że algorytm Facebooka (który decyduje o tym, co widzi użytkownik), ogranicza widoczność postów od Fanpage’a do ok. 20% fanów danej strony. Oznacza to, że widzimy więcej zdjęć kotów wrzucanych przez naszych znajomych, niż przez strony, które polubiliśmy, więc dodatkowi „fani” z Turcji oznaczają, że mniej fanów z Polski zobaczy nasze wpisy. W pewnym uproszczeniu wygląda to tak:

  • strona posiada 5 tysięcy fanów, posty widzi ok. tysiąc,
  • ktoś kupuje kolejne 5 tysięcy fanów przez eBay, w sumie jest 10 tysięcy fanów, więc posty widzą dwa tysiące,
  • w tych dwóch tysiącach mogą być zarówno fani z Polski jak i kupieni, w skrajnym wypadku algorytm może pokazać treści tylko nowym „fanom”.

Jednak fakt, że część naszej wiadomości jest widziana przez fałszywe konta albo też przez osoby, które absolutnie nie są zainteresowane naszą stroną, to mniejszy problem. Można ich zawsze usunąć ręcznie (pracochłonny proces) albo też jeśli widzimy, że są to fałszywe konta (brak awatara lub awatar ze stron stockowych, pusty profil, setki polubionych stron i brak znajomych), poczekać aż Facebook sam je usunie, co zwykle trwa około miesiąca. Dodatkowym problemem jest jednak to, że fałszywi fani nie dają like’ów statusom i nie piszą komentarzy, więc wg algorytmu nasze wpisy są nudne, a ich zasięg – obcinany.

Większym problemem jest fakt, że taka akcja może odbić się na wizerunku firmy (szczególnie dotyczy to agencji reklamowych, interaktywnych), bo nigdy nie wiadomo czy „fanów” podarowała konkurencja, czy też dana agencja gra nieuczciwie. Wiąże się to z utratą zaufania ze strony klientów oraz – jeśli ktoś nagłośni temat – z falą krytyki (to tzw. kryzys, bo sprawa raczej szybko ucichnie i nie odbije się na sprzedaży).

Dlatego też warto, kiedy tylko zobaczymy podejrzany przyrost „fanów”, od razu zbadać sprawę i wydać stosowne oświadczenie, a nie bezczynnie czekać i liczyć na to, że wszystko rozwiąże się samo.