Afterparty

Taniec Google w postaci prostej infografiki

Jak wiecie tydzień temu był dzień Tańca z Internetami. Skutki tego tańca dalej widać. I pewnie będzie widać jeszcze przez jakiś czas, ale ja dzisiaj nie o samym mechanizmie, tylko o jego skutkach.

Największą zmianą, jaką normalny człowiek widzi, jest że widzi inne wyniki. I teraz, teoretycznie, powinny być one lepsze niż poprzednie widziane, tylko że jest malutki problem. Z racji chaosu wywołanego przez pląsające serwery (profesjonalna grafika widoczna przy notce), czasami widzimy nie to co chcemy, a to co w loterii chwilowo jest na podium. Co więcej, wyniki mają taką rotację, że jeśli wchodziliśmy na jakąś stronę poprzez wyszukanie kilku fraz dla niej, to teraz możemy znaleźć ją, owszem, ale pięć stron wyników dalej. Możemy znaleźć ją również w tym dziwnym miejscu, gdzie Google pyta się czy jesteśmy człowiekiem.

Inna sprawa, przetasowanie wyników powoduje zamieszanie, które powoduje kolejne przemieszanie wyników i tak w kółko. Te kolejne tasowania nie mają nic wspólnego z tym co też robi Google, ale przez reakcję branży. Podejście do tańca jest różne, ja zwykłem nie robić nic głupiego i bez przemyślenia, więc nawet po tańcu udaje się ogarnąć wszystko co trzeba. Ale pomyślmy przez chwilę, że szukamy miejsca gdzie tanio kupimy pralkę. To taka normalna w miarę rzecz, typowe frazy i tak dalej. Normalnie, jeśli nie było tańca, widzimy te strony które są dobrze zrobione. Po tańcu, część z nich poleciała do krainy wiecznej radości czy też czyśćca piątej strony wyników. Nie ma pustych wyników, więc nie będzie tak, że na miejscu strony, która poleciała w diabły wisi karteczka „do wynajęcia”. Wisi tam inna strona, czasami na temat a czasami, w wyniku błędów w skrypcie, strona mało powiązana z tematem (frazą, której szukamy). Na przykład strona, na której ostatnia jakakolwiek zmiana miała miejsce w czasach, kiedy Facebook był drobnym projektem uniwersyteckim. I firma, którą ta strona reklamuje, upadła tak dawno, że nikt nie pamięta kiedy. Ba, czasami zamiast strony, która była jest strona która do niej odwołuje, więc jest dosyć zabawnie.

Mniej zabawnie jest wśród osób, które się zajmują tym, aby wszystko działało w miarę sensownie działało. Poprawiamy strony, wszystko według wszelkich wytycznych, lecimy w dół, w górę, w prawo i lewo. Klienci nie są zachwyceni, telefon się urywa. I co można zrobić? W końcu prawo Ginsberga obowiązuje i jest bardziej niezmienne niż powszechnego ciążenia.

Ktoś zada pytanie: skoro w wyniku tańca, w odróżnienia od normalnej aktualizacji, nic nie wiadomo, branża obrywa, to po co? Odpowiedź jest całkiem prosta, po pierwsze kiedy w końcu udaje nad tym zapanować, to jest lepiej. Po drugie, i to wygrywa zwykle, Google jest firmą komercyjną, która ma ponad 90% rynku wyszukiwarek. I żyje z reklam w nich, przez co po każdym tańcu jest wzrost sprzedaży tych reklam (co nie jest samo w sobie złe) i tak się to kręci.

W środę kolejna notka a w przyszły piątek znów będę kręcił się przed kamerą i mówił o tym, co wpływa na pozycję strony i jest poza stroną. Oczywiście, nie o wszystkich czynnikach, bo nikt ich wszystkich nie zna. Nawet Wujek Google.

Rafał Chodzicki

Specjalista SEO i Social Media

Ostatnie wpisy Rafał Chodzicki (zobacz wszystkie)


Skomentuj

Na blogu jest moderacja komentarzy. Nie ma potrzeby kilkukrotnego komentowania.