Archive for Październik, 2013

Czy Internety to potęga?

Ostatnio rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, szczególnie po akcji z Makro. Dla tych, którzy nie siedzą podłączeni do Facebooka całą dobę albo też nie śledzą wszelkich dziwnych akcji, wyjaśniam: Makro w swej ofercie posiadało zafoliowane w całości prosięta. Produkt dla klientów z sektora gastronomiczno-hotelarskiego, jednak informację o nim wyłapało więcej osób. I przez dwa dni na profilu Makro były dwie krucjaty: przeciwników sprzedawanych prosiaczków, którzy uważali je za coś obrzydliwego, jak i obrońców sprzedawanych prosiaczków, dla których były po prostu produktem. Ci drudzy używali argumentu, że w końcu wiele osób dowiedziało się, iż mięso robi się ze zwierząt.
Koniec końców, Makro wycofało (tymczasowo) produkt z oferty. Można więc odnieść wrażenie, że wojownicy o sprzedaż tylko pokrojonych zwierząt wygrali. W końcu zmusili międzynarodową firmę do zmiany oferty.
Jednak parę dni później pojawiła się nowa afera, kiedy to Piotr Ogliński, znany z tego, że kocha gotować i że nie lubi parówek pewnej firmy, wyleciał z programu o gotowaniu. Po prostu okazał się, zdaniem jury, słabszy od reszty, zaś jego pomysły wtórne i na zbyt niskim poziomie. Oczywiście Bojownicy Internetów ruszyli do boju i kolejny fanpage został zasypany wiadomościami o tym, jak to stacja straciła widzów, oglądalność poleci o 80% i tak dalej. Z tego co wiem, program dalej jest emitowany, krachu nie było.
Jednak to co jest w tym wszystkim najciekawsze, to fakt, jak szybko ludzie w dobie Internetu umieją się jednoczyć i jak bardzo przez to przeceniają swoje możliwości. Makro ustąpiło pola, jednak TopChef dalej jest emitowany. Mimo to blogerzy stają się coraz bardziej rozpoznawali, zapraszani do kampanii reklamowych, jak choćby ta w wykonaniu Lidla. Znak tego, że rzeczywistość wirtualna przenika się coraz bardziej z tradycyjną. Możliwe, że niedługo osoby dzisiaj znane tylko wąskiemu gronu Internautów (w końcu nie każdy użytkownik Internetu zna każdego blogera), będą znane tak, jak gwiazdy seriali. W końcu technologii wokół nas coraz więcej.

Reklamy-wirusy

Aby nieco odpocząć od poważnych i ciężkich tematów, jaki są ostatnie zmiany w Google, dzisiaj zerkniemy na temat lżejszy. Firmy, od małych agencji a kończąc na wielkich korporacjach, korzystają z mediów społecznościowych w celach reklamowych. W większości przypadków reklamy te nie są ciekawe, często są to te same treści co w telewizji. Jednak dzisiaj podam dwa przykłady, jak to reklamy mogą być ciekawe.

Przykład pierwszy to reklama Plusa, która lekko żartobliwie tyka konkurencję. Zobaczcie sami.

Wszystko zrobione z humorem, umieszczone na serwisie YouTube 23 sierpnia. Na odpowiedź Orange trzeba było poczekać nieco ponad miesiąc, co nie jest długim okresem czasu. Trzeba napisać scenariusz, nakręcić klip, dodać efekty, a przed tym wszystkim jeszcze uzyskać zielone światło od szefostwa.

Jak widać, Orange nie tylko puściło oko do odbiorcy w postaci Baśki ale też pozwolił sobie na wytknięcie braków w ofercie konkurencji.

Patrząc na te dwa filmiki widać dwie rzeczy. Po pierwsze: reklama Plusa poradziła sobie wyjątkowo słabo. 24 głosy pozytywne, 159 negatywne i nieco ponad 38tys odsłon. Co ciekawsze, wzrost odsłon nastąpił po 25 września, czyli odpowiedzi ze strony Orange. Zresztą ich reklama nie tylko posiada prawie 550 tysięcy odsłon, ale też 106 negatywnych głosów przy 1112 pozytywnych. Różnicę w reakcji widać również w ilości udostepnień reklamy (czyli jej wirusowości): 4 dla Plusa i 279 dla Orange (wg statystyk YouTube).
Oczywiście Orange w krainie social media działa dłużej i znacznie lepiej, mając grono oddanych fanów, co ma przełożenie na powyższe liczby. Warto jednak mieć na uwadze, że poza kosztami produkcji klipu nie było innych. YouTube nie pobiera opłat za odsłony czy udostępnianie filmików, telewizja zaś za każdorazową emisje liczy sobie całkiem sporo. Dodatkowo widać, po komentarzach, reakcję odbiorców.

Na zakończenie mam coś, co moim zdaniem, wygrywa jako reklama wirusowa.

Prawie 460 tys wyświetleń, 1075 głosów pozytywnych i 37 negatywnych. Czyli, jako Metafen nie posiada tak rozbudowanej bazy fanów jak Orange (w dodatku korzysta z mało znanego u nas Tumblra), widowiskowy sukces. Sam filmik jak widać wyjątkowo prosty, bo to synth-popowe przeczytanie obowiązkowego ostrzeżenia.

Podsumowując, czasami najlepsze pomysły to najprostsze pomysły albo odbijanie piłeczki, bez strachu. Treść musi budzić zainteresowanie, aby rozniosła się po Sieci. I trzeba być gotowym na krytykę, Internet to nie telewizja, tu komunikacja powinna iść w obie strony.

Czasy SEO

Jak pisałem poprzednio, czasy pozycjonowania za pomocą linków to już przeszłość. Przy chaotycznych zmianach w algorytmie Google zamiast skupiać się na pozyskiwaniu linków, które niezależnie od swej „naturalności” mogą zostać uznane za nienaturalne i zaszkodzić witrynie. Dlatego lepiej, bezpieczniej jest skupić swoje wysiłki na optymalizacji strony.

Czemu takie działania mają więcej sensu? Po pierwsze dobrze zoptymalizowana strona, zarówno dla wyszukiwarek jak i użytkowników nie tylko będzie dobrze spełniać swoją funkcję, ale też zdobywać wysoką pozycję. Wynika to z kilku czynników. Pierwszym z nich, i najważniejszym, jest że dobrze zoptymalizowana strona działa nie tylko szybko i sprawnie, ale też angażuje użytkowników. Oba te czynniki są brane pod uwagę przy ustalaniu pozycji w wynikach wyszukiwania. Drugim czynnikiem, który przemawia na korzyść dokładnej optymalizacji, jest większa możliwość kontroli iż w przypadku linków, co ma kluczowe znaczenie kiedy wytyczne znów ulegną zmianie.

Jakie są główne obszary optymalizacji?

1. Znaczniki meta, czyli: title – tytuł strony, widoczny w wynikach wyszukiwania oraz na kartach przeglądarki, description – opis strony widoczny w wynikach wyszukiwania, keywords – obecnie praktycznie bez znaczenia, zbiór słów kluczowych dla danej strony.
2. Jakość techniczna, czyli szybkość wczytywania się strony, responsywność (dopasowanie się wyglądu strony do urządzenia i rozdzielczości, więcej tu), brak błędów w kodzie, odpowiednia budowa linków wewnętrznych.
3. Nagłówki h1 i h2 (oraz w przypadku niektórych stron h3, h4, h5), które pozwalają na podkreślenie pewnych fraz (np. tytułu artykułu, opisu technicznego produktu) zarówno dla użytkownika jak i wyszukiwarek.
4. Odpowiednia treść, czyli tworzenie unikalnych treści, na temat i ciekawych. Jest to szczególnie ważne, jeśli chodzi o obecne pozycjonowanie, ponieważ nie tylko skłania użytkownika do powracania na witrynę (co ma znaczenie przy pozycjonowaniu), ale również informuje wyszukiwarki o tematyce strony.
5. Sygnały społecznościowe, czyli ilość udostępnień treści ze strony czy też linków do niej w serwisach społecznościowych z szczególnym naciskiem na Google+ i Facebook’a.

Powyższa lista jest oczywiście uproszczona, z racji tego, że oficjalnie Google używa około 250 czynników do ustalania pozycji danej strony dla danego zapytania w wynikach wyszukiwania. Wiele z nich dotyczy treści na stronie i jej budowy, dlatego warto poświęcić czas i środki na odpowiednią optymalizację.